UDzień był dość intensywny. Jednak nawet to że w samochodzie czułam się okropnie go nie zepsuło. Postanowiliśmy zrezygnować z nart do wieczora. Pojechaliśmy na Słowację pooglądać góry i piękne widoki. Zdjecia będą poniżej ↓↓↓. Potem udaliśmy się do Zakopanego na Krupówki. W eszlismy do sklepu Pandory chcialam katalog z promocjami. Do konca stycznia można dostać fajne koraliki w atrakcyjnej cenie. Kupiłam sobie boskie królikowe rękawiczki. Tace dla babci i baranki dla siostry. A no i jeszze bransoletka dodstkowo pamiatka czyli mlotek do wybijania glupot z gowy tata obawial się o bezpieczeństwo moje i mojaj siostry jednak w końcu się zgodzil na MOJA ODPOWIEDZIALNOSC!!! Do hotelu wrocilismy wieczoren poszlismy na ostatnia jazde na nartach. Jezdzilo sie beznadziejnie. Zamiast sniegu by lud. Moj najgorszy upadek tego wyjazdu jakis facet na desce najechal mi na tyl nart wywalilam się przekrecilam zgubiłam narte jednak bylo to prawie na dole. Gdyby nie kask uderzyła bym twarzą o śnieg. Na szczęście nic mi się nie stalo. Człowiek ktory mnie wywalil nawet nie był łaskawy mnie przeprosić. No cóż kultura niektorych osób mnie powala. Po 4 woooolllllnych zjazdach oddalidmy narty. Będę za tym tęsknić. Wyjazd mimo pozorow byl bardzo udany. Wieczorem poszliśmy do naszej ulubionej karczmy ,,u Chramca" pizza prosto z pieca robiona przy gościach mniammmmm. I na deser panna cotta z DOMOWA bitą śmietaną. Mniam. Następny post to podsumowanie. Więc serdecznie zapraszam. ♥♥♥♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz